:: wzmianki w gazetach o DPS




Przystań na Parkowej


Od stycznia Dom Pomocy Społecznej dla Osób Starszych przy ulicy Parkowej w Wadowicach przeszedł pod zarząd powiatu wadowickiego. Jest to jedyny tego typu dom w powiecie. Najbliższe znajdują się w Żywcu, Krakowie i Bielsku-Białej.
Dzisiaj na Parkowej mieszka 92 pensjonariuszy. Spośród nich tylko połowa pochodzi z obecnego powiatu wadowickiego. Pozostali byli mieszkańcami powiatów suskiego, żywieckiego i oświęcimskiego. O miejsce w wadowickim domu jest bardzo trudno. Obecnie stara się o nie ponad trzydzieści osób. Są to zazwyczaj osoby samotne, które ze względu na podeszły wiek wymagają stałej opieki. Ale są i takie, którymi przestały opiekować się rodziny.
Koszt miesięcznego pobytu jednej osoby w wadowickim domu opieki wynosi 1150 złotych, z czego część pokrywać musi sam pensjonariusz, oddając na rzecz domu siedemdziesiąt procent swojej renty lub emerytury, nie więcej jednak niż 702 złote. - W ten sposób nikt nie finansuje w pełni swojego pobytu. Większość pensjonariuszy nie pokrywa nawet połowy kosztów utrzymania. Trzeba bowiem pamiętać, że do nas trafiają ludzie o niskich rentach i emeryturach - mówi dyrektor Krzysztof Szcześniewski. Przyjęcie domu przez powiat nie poprawi na tyle sytuacji finansowej placówki, by mogła ona spokojnie funkcjonować. Z budżetu powiat ma przekazać 270 tysięcy złotych. Zdaniem dyrektora nie pokryje to wszystkich kosztów. - Będziemy więc musieli trzymać się ostrej dyscypliny budżetowej. Nie mamy pieniędzy na inwestycje, remonty. Bardzo pilną sprawą jest remont dachu. W poprzednich latach nasza sytuacja finansowa była o wiele lepsza - dyrektor wspomina czasy, kiedy domy opieki podlegały urzędom wojewódzkim.
Pensjonariusze mieszkają w jedno-, dwu - lub trzyosobowych pokojach. Otrzymują wszystkie posiłki, mają zapewnioną pełną opiekę lekarską i stały program terapeutyczny. Część czasu wypełniają im administratorzy organizując wycieczki, konkursy, spotkania integracyjne. - W domach dla osób starszych przebywają nie tylko osoby samotne. Mieszka u nas też pięć małżeństw, z czego jedna para poznała się i pobrała właśnie w naszym domu - mówi Krzysztof Szcześniewski.
Poważnym problemem dla pensjonariuszy oraz jego mieszkańców jest brak w okolicy domu dla bezdomnych. Przez kilka ostatnich lat gminne i miejskie ośrodki opieki społecznej kierowały na Parkową bezdomnych i alkoholików. Zdarzało się, że trafiali tam ludzie, którzy przekroczyli dopiero czterdziestkę. Stanowią oni dwanaście procent wszystkich mieszkańców. Ich częste bijatyki, pijackie awantury są dla administracji i spokojnych mieszkańców poważnym problemem. - Aby nasz dom mógł dobrze służyć stałym mieszkańcom, należy utworzyć schronisko dla bezdomnych o niższym standardzie niż nasz, by nie stanowili oni zagrożenia dla spokoju i zdrowia naszych pensjonariuszy - utrzymuje dyrektor Krzysztof Szcześniewski.

Marcin Płaszczyca

Kronika Beskidzka - 13 maja 1999






Powrót do strony głównej



"A ja wam mówię,
że Bóg ma też noce bezsenne."

Maria Konopnicka