:: wzmianki w gazetach o DPS




Gdzie zamieszkamy na starość?


(INF. WŁ.) Domy pomocy społecznej są zapełnione niemal w 100 procentach. Prawie wszędzie w kraju na przyjęcie trzeba czekać. Na szczęście w Małopolsce i na Podkarpaciu nie jest - jeszcze - najgorzej, tutaj czeka się od kilku miesięcy do 2 lat, podczas, gdy np. w Warszawie nawet 9 lat.
Przyszłość ludzi starych i pozbawionych opieki zapowiada się jednak nie najlepiej: społeczeństwo starzeje się z roku na rok, natomiast państwo nic ma pieniędzy na budowę nowych domów opieki. Równocześnie ludzie młodzi coraz częściej szukają miejsca w domach opieki dla swych rodziców. Twierdzą ze dużo pracują i nie mają czasu na zajmowanie się nimi.
Dramatyczna sytuacja może mieć miejsce po roku 2004, kiedy nastąpi uwolnienie czynszów. Starsi ludzie - których nic będzie stać na opłacenie dotychczas zajmowanych mieszkań - mogą masowo ubiegać się o miejsca w domach pomocy.
6,5 miliona Polaków ma 60 i więcej lat. Osoby starsze zamieszkują w niemal co drugiej polskiej rodzinie. W ciągu ostatnich 10 lat dość gwałtownie wzrósł odsetek osób w wieku 65 lat i więcej. W 1990 loku stanowiły one 10 proc. społeczeństwa, dzisiaj już prawie 13 proc., a GUS przewiduje, że proces starzenia się Polaków będzie postępował w szybkim tempie.

1600 zł na głowę

Całkowity koszt utrzymania jednego pensjonariusza wynosi około 1500 - 1600 zł.- Na życie tutaj oddajemy miesięcznie 70 proc naszych emerytur lub rent. Ci, którzy mają wysokie emerytury, płacą nawet ponad 700 zł. Ale są przecież tacy za których całkowicie płaci opieka społeczna - mówią pensjonariusze domu opieki w Wadowicach.
W myśl przepisów, każdy mieszkaniec publicznego domu pomocy społecznej płaci na swoje utrzymanie 70 proc. renty lub emerytury - nie więcej jednak niż 768 zł.
Coraz popularniejsze stają się jednak prywatne domy opieki, w których pełny koszt utrzymania pokrywa pensjonariusz lub jego rodzina. W Warszawie takich domów jest już kilka, w Krakowie - jeden.

"To jest mój dom..."

Na ścianie w jednym z pokojów domu przy ul. Emilii Plater w Nowym Sączu wisi oprawiona w ramki sentencja: "Dobrze, ze tu jesteśmy, bo człowiek żyje czyściej, upada rzadziej, podnosi się szybciej, postępuje przezorniej, spoczywa bezpieczniej, umiera szczęśliwiej." Jej autor nie żyje, był wieloletnim mieszkańcem domu pomocy, pochodził ze Śląska.
- Personel jest bardzo dobry, zarówno pielęgniarki, panie sprzątające, jak i kierownictwo doskonale się nami opiekują. W każdym pokoju jest dzwonek którym można alarmować w razie potrzeby, są tez radia. Mamy także świetlice z telewizorami. Zbyt mało jest jednak pokoi jednoosobowych. Poza tym, w całym domu są tylko 4 łazienki i to w fatalnym stanie. Żeby się umyć, trzeba swoje odczekać - opowiadają mieszkańcy Domu Pomocy Społecznej nr 1 przy ul Parkowej w Wadowicach: Helena Kolbe - 75 lat, Ewa Izabella Płowucha - 76 lat oaz Władysław Pająk - 80-latek.
- To jest mój dom - mówi Wojciech Świętochowski, 82-latek. Do Domu Pomocy Społecznej w Krakowie przy ul. Radziwiłłowskiej trafił 3 lata temu. Mimo swojego wieku jest sprawny umysłowo, gorzej jest u niego z kondycją fizyczną drży mu ręka i pan Wojciech liczy się z tym, ze wkrótce opiekun będzie musiał go karmić. - Dobrze jest dopóki jest się sprawnym fizycznie - mówi sentencjonalnie - Jedzenie jest dobre, dostajemy gazety wedle życzenia, organizowane są wycieczki i występy artystyczne.
- Jak ma wyglądać dom moich pensjonariuszy? O tym muszą zdecydować oni sami, nic można ich uszczęśliwiać wbrew ich woli i nawykom - mówi Danuta Wilkoszewska, dyrektorka DPS przy ul Radziwiłłowskiej. - Ludzie starsi boją się wszelkich zmian moje próby urozmaicenia ich jadłospisu najczęściej są bezskuteczne; oni wolą tradycyjną polską kuchnie ze schabowym i kapustą. Podobnie jest z remontami: podopieczni wolą np. korzystać ze stałych łazienek niż narażać się na utrudnienia związane z ich remontem. Obawiają się tez wszelkiej nowoczesności.

Piją u siebie

- Piją ale jak mam im zabronić, skoro to jest ich dom? - mówi dyrektor Wilkoszewska. - Zresztą wszelkie zakazy nie dają żadnego rezultatu, a wręcz przeciwnie. Pensjonariusze z chorobą alkoholową, to najczęściej mężczyźni przed 60 rokiem życia.
- W domu jest czysto, pościel zmieniana jest co dwa tygodnie. Jedzenie doskonałe. Niestety, wśród mieszkańców zdarzają się konflikty. Przebywają tu ludzie z różnymi charakterami, a nawet chorzy nerwowo lub nadużywający alkoholu. Z powodu awantur przyjeżdża czasami policja - uskarżają się pensjonariusze domu w Wadowicach.
Siostra Kinga Mrożek, przełożona pielęgniarek w domu pomocy społecznej przy ul. Szpitalnej w Tarnowie, przyznaje, że ostatnio trafia tu coraz więcej osób z chorobą alkoholową.

****

Dziś w 760 domach pomocy społecznej dach nad głową może znaleźć 73 tysiące osób. Są to na ogół duże placówki - często mieszczą się w budynkach pamiętających ubiegły wiek. Ich utrzymanie jest bardzo kosztowne. Śmierć techniczna wielu domów to kwestia zaledwie kilku lat.

(DSF, K.W., SMOL, WCH, BEA, EWAF)

Dziennik Polski - 18 kwietnia 2000






Powrót do strony głównej



"Gdzieś z oddali zawył dziki kot.
Przybyło dwóch jeźdźców,
wiatr zaczął dąć."

Bob Dylan