:: wzmianki w gazetach o DPS




CHOĆ NIE RODZINNY, JEDNAK DOM


Już w listopadzie zaczynają prace nad aniołkami, szopkami i rozmaitymi ozdobami bożonarodzeniowymi. Choć ich palce nie są już tak zręczne, potrafią wyczarować piękne, precyzyjnie wykończone przedmioty, które z powodzeniem mogłyby znaleźć się na wystawach sklepów z pamiątkami. Spośród 80 pensjonariuszy wadowickiego Domu Pomocy Społecznej, mieszczącego się przy ulicy Parkowej, tylko jedenastu uczestniczy w terapii zajęciowej prowadzonej przez Renatę Bętkowską. Inni są zbyt schorowani, nie mają wystarczająco sprawnych palców, albo też po prostu nie są zainteresowani taką formą działalności. Pochodząca ze Stanisławia Zofia Moskała, latem woli pracę w ogrodzie, bowiem jej prawdziwą pasją jest uprawa roślin ozdobnych. Jednak nie wyobraża sobie miesięcy zimowych bez zajęć plastycznych, podczas których tworzy przeróżne cuda z sizalu, skóry i innych materiałów. W Domu Pomocy Społecznej przebywa od pięciu lat i jest z tego zadowolona, gdyż - jak twierdzi - tylko w takiej placówce może mieć odpowiednią opiekę, a przede wszystkim specjalistyczny sprzęt do ćwiczeń gimnastycznych, bez których nie mogłaby normalnie funkcjonować. - Mam chore stawy, toteż codziennie ćwiczę godzinę, by zachować sprawność ruchową. Osoby, którym się nie chciało w ten sposób męczyć, skończyły na wózku inwalidzkim - opowiada kobieta, starannie owijając złotym sznureczkiem metalową obręcz, która będzie aureolą aniołka z sizalu. - Dlatego nie mogę sobie pozwolić na dłuższe wizyty u rodziny, bo nie mogę wykonywać pewnych ćwiczeń bez odpowiedniego sprzętu - dodaje. Jednak święta Bożego Narodzenia spędza przeważnie z rodziną i tylko raz zdecydowała się przeżyć je w placówce. Nie wszyscy pensjonariusze są w tak komfortowej sytuacji. Niektórzy nie mają już żadnych żyjących krewnych, a DPS jest dla nich prawdziwym domem i jedyną szansą, by przebywać wśród życzliwych osób. Tak, jak dla osiemdziesięcioletniego kalwarianina Stanisława Zajdy, który mieszka tutaj już od 18 lat. - Zżyłem się z tym miejscem i przebywającymi tu ludźmi. Bardzo też lubię zajęcia prowadzone przez panią Renatę i właściwie ich nie opuszczam - mówi mężczyzna. Józefa Susek z Wieprza ma jedynie siostrę w podeszłym wieku, ale widuje się z nią bardzo rzadko. Ma 79 lat, z czego osiem ostatnich spędziła w Domu Pomocy Społecznej. - Tutaj jest naprawdę wspaniale, warunki mamy doskonałe, między sobą też się dogadujemy bez większych problemów - opowiada. Artystyczna praca podczas terapii zajęciowej daje jej dużą satysfakcję, sprawia, że czuje się potrzebna. W wolnym czasie ogląda telewizję, wypoczywa. - I chodzi ze Stasiem na randki do parku - dodaje największy dowcipniś w grupie, a przy tym najstarszy uczestnik zajęć Władysław Pająk, pochodzący z Babicy. - Mam osiemdziesiąt siedem lat, ale wciąż podobają mi się dziewczyny - śmieje się. - Jestem tu już dziewiąty rok, na szczęście nie brakuje tutaj fajnych pań, z którymi zawsze można pożartować. Prace, które powstają podczas zajęć, projektuje terapeutka Renata Bętkowska. Później pokazuje swoim podopiecznym, jak należy wykonać poszczególne elementy, by osiągnąć pożądany efekt. Materiały pochodzą w dużej części od darczyńców, często są to jednak tylko różne resztki i odpadki poprodukcyjne, toteż wymyślenie czegoś pięknego z ich wykorzystaniem wymaga niemałej inwencji twórczej. - W większości przypadków powstające tutaj prace są dziełami zbiorowymi - twierdzi Renata Bętkowska. - Każdy ma jakieś zadanie do wykonania, ale rzadko się zdarza, by ktoś zajmował się wyłącznie jednym rodzajem twórczości i sam wykonał coś od początku do końca. Jedynym wyjątkiem jest Henryk Borkowski, który specjalizuje się w haftowanych specjalną techniką obrazkach. Przed świętami Bożego Narodzenia DPS przechodzi prawdziwą metamorfozę. Uczestnicy terapii zajęciowej przygotowują barwne dekoracje, którymi przystrajają potem nie tylko jadalnię, gdzie odbywa się wieczerza wigilijna, ale właściwie wszystkie pomieszczenia. Ozdoby i stroiki trafiają do każdego pokoju, a choinka sprawia zawsze imponujące wrażenie. Uroczysta atmosfera przepełnia cały budynek, toteż święta w Domu Pomocy Społecznej, choć brak im rodzinnego ciepła, są jednak zawsze wydarzeniem godnym zapamiętania i niecierpliwie oczekiwanym przez mieszkańców.

Edyta Łepkowska

Kronika Beskidzka - nr 51 z 20 grudnia 2006






Powrót do strony głównej



"To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące."

Paulo Coelho